Mówi się, że to co dobre nie może być dietetyczne ... też tak myślałam :)
Ostatnio mam wielki apetyt na ciasta. Mogę pochłaniać ich wielkie ilości, dlatego musiałam wykombinować dietetyczne słodkości.
Sernik ten zaraz po upieczeniu był bardzo delikatny i puszysy. Po nocy spędzonej w lodówce osiadł i zrobił się bardziej gęsty i zbity.
Polecam osobom na diecie. Ze spokojnym sumieniem można zjeść nawet 1/4 tortownicy :)
Przepis zaczerpnięty od Kasi i zmodyfikowany.

Składniki:
- 6 białek
- 6 żołtek
- 1 kg sera chudego (użyłam 3% Dr. Oetker - 3-krotnie zmielony)
- pół szklanki ksylitolu (cukier brzozowy - polecam poczytać o jego właściwościach)
- 2 łyżki mąki ziemniaczanej
- 0,5 - 1,5 szklanki chudego mleka (to zależy jaki chcecie mieć sernik i jaki macie ser.
Jesli ser jest już zmielony wielokrotnie należy dodać mniej mleka - moim zdaniem można nawet pominąć. Jeśli ser mielicie sami, wtedy warto troszkę ciasto rozrzedzć mlekiem).
- biszkopty (opcjonalnie)
W jednej misce ubić białka ze szczyptą soli. W drugiej misce utrzeć żółtka z ksylitolem na gładką masę. Do żółtek dodać ser i mąkę. Zmiksować. Dodać mleko. Ponownie zmiksować.
Na koniec dodać ubite białka i delikatnie wymieszać.
Przelać do tortownicy. Piec w 190oC przez godzinę. Ja pieklam godzinę i 15 min. w 180oC z termoobiegiem.
Trzeba obserwować ciasto, żeby się nie spaliło od góry. Jeśli za szybko zacznie łapać kolor możnaprzykryć folia aluminiową od góry.
Smacznego :))